Jantar z mojej wyobraźni.

Jantar z mojej wyobraźni.

środa, 30 października 2013

Od piątku do piątku.

Od piątku do piątku.
Żyjemy od piątku do piątku. Ten dzień tygodnia stał się wyznacznikiem naszego Życia. Po weekendzie następuje nieznośny poniedziałek. I znów odliczamy dni do piątku. I tak piątek za piątkiem i ani się obejrzymy a mamy pięćdziesiątkę. Życie zaczyna przeciekać nam przez palce.


Jeśli się nie ogarniemy życie minie nam na oczekiwaniu na piątek, na urlop, na nie wiadomo co jeszcze. a jakże piękny jest poniedziałek, bo to początek czegoś nowego. Wtorek, środa czy niedziela .Każdy dzień daje nam nowe możliwości. Żyjmy tu i teraz.


Przyjaciele odchodzą różnie.

Usiadłam do komputera, żeby zapomnieć. Zapomnieć o troskach, o bólu, o niepokoju. Nawiedziła mnie jednak myśl o odchodzących przyjaciołach. Jedni odchodzą cicho i niepostrzeżenie. Powoli oddalają się, zaczynają coraz mniej się odzywać, rzadziej spotykać się, nie odpowiadają na sms -y, maile, telefony. Nawet nie zauważysz, kiedy tracisz z nimi kontakt. A przecież kiedyś nas tyle łączyło. Inni odchodzą z hukiem i wielką pompą. Obrażają się nie wiadomo o co. Mają rożne preteksty, żeby się nie spotkać. O tych rozstaniach rozmyślasz. Zadajesz sobie pytanie, dlaczego? Co ja takiego złego zrobiłam? Szukamy winy w sobie, albo obwiniamy innych. Staje się jednak niezaprzeczalnym faktem, że stajemy się coraz bardziej samotni. A im człowiek starszy, tym trudniej zawiera się nowe znajomości. Czy to wina wieku, czy znak czasów. Ludzie coraz bardziej zabiegani, mają coraz mniej czasu dla siebie i innych. Oby się to na nas nie zemściło.
Z czasem pozostaje nam tylko rodzina i dlatego właśnie o nią należy dbać najbardziej. Doskonale jest, kiedy mąż, bądź córka czy syn są naszymi najlepszymi przyjaciółmi.  Jednak nie każdy ma taki komfort. Mąż, z nim bywa rożnie. Nie każdemu można zaufać. Czasem to zaufanie obraca się przeciwko nam. Dzieci, bywają rożne. Nie bez powodu powstało powiedzenie,  że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. No i jak tu znaleźć złoty środek?

wtorek, 15 października 2013

Konkurs

Zapraszam do udziału w konkursie.
KONKURS!
Zasady konkursu
1. Polub stronę Feszyn.com oraz Joanna Terka Powieści
2. W komentarzu napisz odpowiedź na pytanie
a)Mała podpowiedź tutaj: http://feszyn.com/recenzja-jantar-i-slonce/
3. Udostępnij post konkursowy na swojej tablicy ...Zobacz więcej

Jantar i Słońce. Rozdział 9.


ROZDZIAŁ 9.

            Wtargnęła do ich sypialni, nie zwracając uwagi na to czy zdążyli już wstać czy nie.
-Są, znaleźli nas!- powiedziała ze strachem najciszej,  jak tylko mogła. - Przyszli, rozmawiają         z Giną.
-Trzeba uciekać. - Jantar zdecydowała błyskawicznie. -Marcus biegnij po Aurorę, mam nadzieję, że jeszcze jest w swoim pokoju. - zaczęła grzebać pod łóżkiem, wyciągnęła stamtąd swój dezintegrator.
Wcisnęła go za pasek spodni i  ukryła pod swetrem.
Miriam cały czas obserwowała korytarz                      i próbowała wyłowić coś z rozmowy toczącej się na dole. Gina okazała się być niezła strażniczką, nie tak łatwo było wejść do ich domu. Tylko, dlaczego oni są tacy uprzejmi, czemu nie zastosowali swoich zwyczajnych metod. Nie dawało jej to spokoju.
Marcus ciągnął zaspaną Aurorę do ich sypialni, nakazując jej palcem milczenie.
Cichutko cała czwórka wyszła na taras z tyłu domu i biegiem rzucili do pobliskiego lasu. Tam ukryli się w zaroślach i uważnie obserwowali dom.
Jantar i Miriam wyciągnęły na wszelki wypadek broń, czy wprawili w zdumienie biedną Aurorę, która nie miała pojęcia, co się w ogóle dzieje.
-Mamo, co to jest? -wyszeptała intuicyjnie przeczuwając, że dzieje się coś niedobrego. -Kim jest ta pani?
-Mam na imię Miriam i jestem przyjaciółką twojej mamy, a w domu są bardzo źli ludzie. -uprzedziła wyjaśnienia matki.
Uśmiechnęły się do siebie.
-Mamo, czego oni chcą?- zaniepokoiła się dziewczynka.
-Chcą zabić twojego tatę. -uciszyła zszokowana pannę.
Aurora nadal nie za bardzo wiedziała, co się dzieje. Chciała zapytać, co on takiego zrobił, ale        w tym momencie ciszę przerwał wybuch, a raczej rozbłysk.
W jednej chwili ich dom przestał istnieć, zniknął na ich oczach jakby go tam nigdy nie było.
Napastnicy postanowili użyć najcięższej broni, zlikwidowali cały dom, sądząc, że ich ofiary są gdzieś w środku.
Aurora i Marcus otworzyli usta ze zdziwienia. Nigdy jeszcze czegoś podobnego nie widzieli. Byli przerażeni.

czwartek, 3 października 2013

Jesień

Światem zaczęła rządzić jesień
grzyby, kasztany nam przyniesie
i dużo czasu na czytanie
bo zima po niej nastanie.

Jantar i słońce . rozdział 8.


ROZDZIAŁ 8.

 Dni mijały powoli, bez pośpiechu. Marcus wziął sobie dwa tygodnie urlopu. Jantar pokazała mu swoje kromeriańskie sztuczki, które
 w dużym stopniu przekonały go o jej prawdomówności. Tak naprawdę niewiele się różnił od nastolatki. Bawiło go to.
Było jednak coś, co ich niepokoiło –nieobecność Alexa. Od momentu, kiedy wyszedł na przechadzkę, ślad po nim zaginął. Marcus miał swoja teorię na ten temat.
-Pewnie korzysta z uciech ziemskiego życia. -śmiał się często.
Jantar miała jednak pewne obawy. Coś ją trapiło. Nie dało jej żyć spokojnie.
Na stacji mieli doskonały system namierzania swoich ofiar. Dlaczego z niego nie korzystali?
Przez te wszystkie lata, kiedy mieszkali w Marsylii nie pojawił się nikt,  by dokończyć jej dzieła, albo, chociaż sprawdzić, co się dzieje. Dopiero po ich wyprowadzce zjawili się agenci i zdewastowali dom w poszukiwaniu ofiary. Teraz zniknął Alex i nie było go tak długo. Wszystko ją to niepokoiło i to bardzo. Postanowiła odzyskać na wszelki wypadek swoja broń. Powinna dalej być zakopana w ogrodzie za domem w Marsylii.
-Marcus- odezwała się pewnego dnia do męża – nie wybrałbyś się ze mną na małą wycieczkę?
-Oczywiście kochanie. Gdzie chciałabyś pojechać?
-Do Marsylii, do naszego starego domu. -Oświadczyła zdumionemu, Marcusowi, który spodziewałby się wszystkiego, tylko nie podróży do tego miejsca.
-A, po co chcesz tam jechać,  Malutka?- lubiła jak się tak do niej zwracał.
-To tajemnica, kochanie. -ucałowała go w  policzek.
-Dobrze, możemy pojechać choćby jutro.
-Wolałabym zaraz.