Jantar z mojej wyobraźni.

Jantar z mojej wyobraźni.

sobota, 30 maja 2015

Imieniny Jana Kochanowskiego 2015 - zapowiedź eventu

Zazwyczaj relacje z imprez kulturalnych pojawiają się po fakcie, nie dając możliwości wielu zainteresowanym uczestnictwa we wspaniałych wydarzeniach.
Postanowiłam zatem napisać o zbliżającej się fantastycznej niedzieli 20 czerwca br, kiedy to w Ogrodzie Krasińskich przy Bibliotece Narodowej w Warszawie odbedą się Imieniny Jana Kochanowskiego. Będzie to już czwarta edycja imprezy. W zeszłym roku miałam przyjemność uczestniczyć w imieninach z moim wydawnictwem "Białe Pióro" i książką mojego autorstwa "Jantar i Słońce". W tym roku również postaram sie tam być z moją kolejną powieścią " Jantar i marionetki czasu". Wybaczcie tą małą prywatną wycieczkę. BN już powoli zdradza palny na ten rok i zaprasza od 12.00 do 24.00.

A oto co planują w tym roku oprócz kiermaszu:

  • Tradycyjnie już mecz poetycki, w którym znani i cenieni aktorzy pojedynkują się na najpiękniejsze teksty literackie - tym razem z udziałem polskiej awangardy.
  • Możliwość bezpośredniej rozmowy z najbardziej cenionymi i najpopularniejszymi autorami książek.
  • Dyskusję o najciekawszych wydarzeniach literackich ostatniego półrocza oraz premierach, na które warto czekać.
  • Tegorocznymi bohaterami będą również postaci, którym w 2015 roku Biblioteka Narodowa poświęca szczególną uwagę - stąd w programie spotkania dotyczące Franciszki i Stefana Themersonów, Jana Twardowskiego czy Jana Długosza. Do rozmów o Themersonach chcemy zaprosić specjalistów od awangardy i surrealizmu w literaturze i sztuce. Poezja Twardowskiego z kolei zainicjuje rozmowę o duchowości, a Jana Długosza weźmiemy na cenzurowane. 
  • Ponadto zapraszają do plenerowych klubokawiarni, klubów książkowych oraz całodziennych warsztatów dla dzieci i młodzieży. 
  • Gdy zapadnie już zmrok zaproszą Państwa do wysłuchania "Pieśni świętojańskiej o Sobótce" w specjalnym wykonaniu Agnieszki Budzińskiej-Bennett z muzyką Adama Struga, by chwilę później wspólnie ruszyć na dancing.
  • W ubiegłym roku spotkałam tam wielu znanaych i ceniony polskich pisarzy. Moje stoisko sąsiadowało ze znaną twórczynią współczesnych kryminałów Katarzyną Bondą. Po alejkach spacerowali czytelnicy, amatorzy poezji i znani aktorzy. Spotkałam między innymi Wiktora Zborowskiego( nawiasem mówiąc bardzo miły i sympatyczny człowiek, bardzo skromny i inteligentny). Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych bo to naprawdę cudowna impreza. W imprezie wzieli udział tacy aktorzy jak Małgorzata Kożuchowska, Zbigniew Zamachowski, Wojciech Maljkat i inni.
  • czwartek, 28 maja 2015

    "Szukaj mnie wśród lawendy - Zofia" - Agnnieszka Lingas-Łoniewska - recenzja

    Autor: Agnieszka Lingas- Łoniewska

    wydawnictwo: Novae Res
    ilość stron: 223


    Szukaj mnie wśród lawendy- to cykl książek napisany przez  współczesną wrocławską autorkę Agnieszkę Lingas - Łoniewską. Pierwszy jego tom nosi podtytuł - Zuzanna, a drugi - Zofia. Kolejna, ostatnia część trylogii będzie miała tytuł - Gabriela. Jest to historia trzech sióstr, z których każda prowadzi inne życie, zupełnie odmienne losy przeplatają się wzajemnie tworząc jedną całość.
    W drugim tomie poznajemy dokładniej losy Zofii, która ma najbardziej poukładane życie z całej trójki. Jest pozornie szczęśliwą żoną i matką dwójki wspaniałych dzieci. Jest najbardziej zrównoważoną i ustabilizowaną siostrą, na której Zuzanna i Gabriela zawsze mogły polegać. Siostry są ze sobą bardzo zżyte, spotykają się, korespondują, zwierzają się sobie z najbardziej skrywanych tajemnic.  Książka zaczyna się zapisem korespondencji mailowej pomiędzy dwoma mężczyznami, a właściwie jeden z nich informuje drugiego o wszelkich faktach związanych z życiem jego żony, Zofii. Okazuje się, że Adam, mąż Zofii informuje jej byłego ukochanego Maxa o najważniejszych, kluczowych momentach z ich wspólnego życia. Ta korespondencja stwarza bardzo intrygujące zawiązanie akcji. Zastanawiamy się, co to za dziwaczny układ? Tym bardziej wydaje się to ciekawe, że korespondencja ta jest bardzo jednostronna i sucha. Nie jest to rozmowa między przyjaciółmi, którzy wymieniają się informacjami o ważnych momentach ze swego życia. Jest to raczej swoisty raport.
    Główną bohaterkę spotykamy w sytuacji, w której zaczyna czuć się w swojej rodzinnej sielance dość niekomfortowo. Czuje, że jej życie się zmienia, mąż coraz bardziej się od niej odsuwa i z zapałem oddaje się pracy. Zosia ma wrażenie, że kiedyś byli rodziną niedzielną, a teraz nawet już to z niej nie pozostało. Jej dzieci prowadzą już dość samodzielne życie, a mąż nawet w weekendy spotyka się z kolegami lub spędza czas w pracy. Zaczęła się nawet z przerażeniem zastanawiać, czy jej małżonek nie spotkał w swoim życiu jakiejś kobiety, która zajmuje teraz jej miejsce. I właśnie w takim momencie pojawia się w jej życiu Max Krall, jej pierwsza miłość, gorąca, ale niespełniona. Miłość, która złamała jej serce. Najpierw pojawia się niespodziewanie mail od Maxa a potem on sam. Wbrew woli Zosi, Max bezceremonialnie wkracza znowu w jej poukładane, aczkolwiek niezbyt szczęśliwe życie. Zaczynają się spotykać, nieregularnie, okazjonalnie. Adam Faber zajęty po uszy swoją praca nawet nie zauważa, że w życiu jego żony zaczyna się coś zmieniać. Max mieszka we Frankfurcie, ale dość regularnie zaczyna spotykać Zosię. Ukradkiem, niby przypadkiem wkrada się w jej codzienność. Towarzyszy mu przeświadczenie, że nie może pozwolić na to, aby Zosia nadal wierzyła w kłamstwo, które zmuszony był jej sprzedać przed laty i odejść łamiąc serce jej i sobie. Pojawia się kolejna zagadka, której rozwiązania nie możemy się doczekać i pochłaniamy z zapałem kolejne stronice książki. Co wydarzyło się pomiędzy dwoma przyjaciółmi sprzed lat Adamem i Maxem? Co sprawiło, że tak łatwo oddał Adamowi wszystko, co najbardziej kochał, oddał mu Zosię? 
    Zosia przeżywa życiowy rollerkoster. Wspierają ją w pokonywaniu trudności i rozwiązywaniu problemów oczywiście jej dwie siostry. Jej życie przewraca się do góry nogami. Pojawienie się Maxa sprawia, że zaczyna się zastanawiać nad sensem dotychczasowego życia i sensem miłości. Co warte jest życie bez miłości? A z drugiej strony są dzieci i mąż, z którym bądź, co bądź spędziła wiele wspólnych lat. Wydarzy się wiele, co spowoduje, że trzeba będzie przewartościować swoje cele. Czy fakt, że Adam ukrywa tajemnicę pomoże podjąć Zosi właściwe decyzje? 
    W powieści poruszony jest jakże bliski nam temat pierwszej miłości w myśl zasady - pierwsza miłość nie rdzewieje. Czytając o rozterkach głównej bohaterki powracamy myślami do własnych przeżyć. Bo która z nas nie wspomina pierwszej miłości? Jak wiele z nas wróciłoby do tych wydarzeń, gdyby to tylko było możliwe?
    Dlatego powieść Agnieszki Lingas - Łoniewskiej jest nam tak bliska. Identyfikujemy się bardzo łatwo z bohaterami, ponieważ przeżywają oni problemy tak nam znane. Autorka jak zwykle bardzo obrazowo i plastycznie nakreśliła swoje postaci. Czytając kolejne strony widzimy oczami naszej wyobraźni pięknie opisane, jakby mimochodem chorwackie pejzaże, wrocławskie zakątki i frankfurckie uliczki.
    W tej powieści znajdziemy wszystko, co powinno być w dobrej książce. Jest zawiła intryga, romans, miłość, zdrada, wciągająca akcja. Przy tej powieści nie można się nudzić. Z niecierpliwością czekam na dalsze losy trzech sióstr, które tym razem się skupią na Gabrysi. 
    Należy jeszcze wspomnieć o genialnym pomyśle, którego twórcą jest sama autorka, o opatrzeniu każdego rozdziału tytułem piosenki, tworzącym swoistą dla każdej powieści playlistę. Bardzo mnie intryguje, na jakiej zasadzie zostają one dobierane i przy najbliższej możliwej okazji zapytam o to pisarkę.

    Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję portalowi Duzeka.pl

    Recenzja "Jantar i marionetki czasu"

    W sieci pojawiła się recenzja mojej nowej powieści "Jantar i marionetki czasu"
    http://czytamybokochamy.blogspot.com/2015/05/jantar-i-marionetki-czasu.html

    czwartek, 26 marca 2015

    Pandemia - Jana Wagner - recenzja

    Tytuł: Pandemia
    Autor: Jana Wagner
    tłumaczenie: Walentyna Mikołajczyk-Trzcińska
    wydawnictwo: Zysk i S-ka
    data wydania: 2 lutego 2015
    ISBN: 9788377854419
    liczba stron: 433
    kategoria: fantastyka

    Pandemia to opowieść, która zdarzyć się może w każdej chwili w dowolnym miejscu na ziemii. Wszechobecne wirusy coraz bardziej odporne na leczenie, mutują i stwarzają realne zagrożenie wystąpienia pandemii. Autorka wprowadza nas w sytuację wyjątkowo realną i możliwą teoretycznie wszędzie i w każdym momencie. Dzięki temu w realistyczny sposób prowadzi nas w realną rzeczywistość, która okazuje sie być straszną wizją przyszłości. Główną bohaterkę Annę poznajemy w momencie, gdy dowiaduje się o śmierci swojej matki, która umiera w mieście objętym kwarantanna, gdzie szaleje śmiercionośny wirus. Dowiadujemy się jak do tego doszło. Anna relacjonuje nam proces, w którym Moskwa staje się epicentrum szalejącej epidemii. Opisuje bezskuteczną próbę wywiezienia matki z zamkniętego i otoczonego kordonem wojska miasta. Tydzień później matka umiera.
    Gdy okazuje się, że epidemia osiągnęła rozmiary pandemii, w domu Anny i Sierioży zjawia się ojciec męża i uświadamia rodzinie beznadziejność i powagę sytuacji. W obliczu narastającego niebezpieczeństwa przed zarażeniem i nieproszonymi gośćmi, organizują ekspedycję ratunkową. Ucieczka z dala od Moskwy wydaje się być jedynym rozsądnym rozwiązaniem. Wybór pada na małą wysepkę na jeziorze Wong w pobliżu granicy z Finlandią.
    Podróz będzie długa, niebezpieczna i pełna czyhającego zła. W obliczu śmierci u ludzi obnażają się najgorsze, pierwotne instykty. Annie przyjdzie walczyć z własnymi lękami o rodzinę,  obawą o zarażenie nieznanym wirusem i skomplikowanymi relacjami międzyludzkimi. Jedenastka nieobcych sobie osób wyrusza w drogę, by ocalić życie i w bezpiecznym miejscu czekać na rozwój wydarzeń. 
    Pandemia zabiera nas w mroczne zakamarki ludzkiego umysłu, które ujawniają się nierzadko dopiero w obliczu śmiertelniego niebezpieczeństwa. Nie jest to typowa powieść apokaliptyczna. Raczej nazwałabym ją powieścią drogi, katastroficznym obrazem psychologicznym. Akcja powieści nie toczy się zbyt szybko, dzięki czemu możemy dokładnie przyjrzeć się poszczególnym bohaterom i przeanalizować ich sposoby na walkę z lękami. Każdy inaczej, tylko w właściwy dla siebie sposób radzi sobie z agresją, nienawiścią, brutalnością, brakiem jedzenia i wody, lękiem przed zachorowaniem.
    Książka w bardzo realistyczny sposób pokazuje jak współczesny świat uzależniony od Internetu, prądu, cywilizacji, może w jednej chwili zmienić się w pierwotną dzicz. Kiedy sobie to uświadamiamy ogarnia nas wrażenie kruchości ludzkiego bytu i współczesnej cywilizacji. Podczas czytania towarzyszył mi ciągły niepokój i nieuzasadniony lęk przed nieznanym. Autorka wprowadza czytelnika w nastrój grozy i strachu. Nie przepadam za takimi uczuciami, nie lubię się bać, nie oglądam horrorów. Adrenalina nie jest dla mnie dobrym związkiem chemicznym wytwarzanym przez organizm. Biorąc to wszystko pod uwagę sama nie zdecydowałabym się na tego typu lekturę. Polecam ją jednak zwolennikom tych wszystkich odczuć. Mimo, że nie znajdziemy tu żadnych zombie, ani innych potworów, wystarczająco potworna jest sytuacja, w której znaleźli się bohaterowie. 
    Dzięki stosunkowo prostemu językowi jakim posługuje się autorka, książkę czyta się szybko. Muszę przyznać, że odetchnęłam z ulgą gdy przeczytałam ostatnie zdanie.
    Na koniec kilka słów o okładce. Doskonale oddaje ona atmosferę powieści, jej szarość, zimno i przerazenie towarzyszące bohaterom.

    Za możliwośc przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję portalowi DuzeKa.pl

    poniedziałek, 9 marca 2015

    Jantar i marionetki czasu


    W piątek 6 marca zawitała do mnnie przesyłka z wydawnictwa z egzemplarzami autorskimi powieści o wdzięcznym tytule "Janatr i marionetki czasu". Od niedzieli jest ona dostepna w księgarni wydawniczej Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro.
    Jest to kontynuacja powieści "Jantar i Słońce", ale jeśli ktoś nie czytał książka opatrzona jest prologiem, z którego dowiadujemy się co wydarzyło się wcześniej. Oczywiście jako autor polecam obie części, żeby w pełni dobrze się bawić.

    wtorek, 3 marca 2015

    Recenzja powieści "Toromorze" Chiny Mieville

    Tytuł: Toromorze
    Autor: China Mieville
    Wydawca: Zysk i S-Ka
    Ilość stron:420


    Powieść TOROMORZE autorstwa Chiny Mieville należy do gatunku futurystycznych, choć przez niektórych nazywana jest powieścią fantastyczną. Dla mnie nie jest to ten sam gatunek, mimo iż niektórzy wrzucają to do jednego worka. Jako fanka powieści fantastycznych z zapartym tchem zabrałam się do czytania książki. Najpierw obejrzałam okładkę, która absolutnie niczego mi nie zasugerowała i nie skojarzyła się z niczym. Pomyślałam: to dobrze, jakieś novum. Na okładce umieszczono zapis " Opowieść na miarę nowego wieku". Zaintrygowało mnie to. Po przeczytaniu powieści bardziej zastanowiło na miarę, którego wieku? XXI? A może jednak nie?  Zaczęłam szukać daty stworzenia tego tekstu. Książka powstała w 2012 roku. Autor jest Brytyjczykiem, pisarzem i politykiem, twórcą dwunastu powieści.  Nie znam jego wcześniejszych pozycji, ale słowo polityk, od razu wzbudziło we mnie podejrzenia. Nie mam zaufania do ludzi parających się tym fachem.
    TOROMORZE to futurystyczna opowieść apokaliptyczna. Daleko jej do fantastyki, przynajmniej w moim odczuciu. Autor stworzył w swoim umyśle uniwersum składające się z torowisk i morza. Stąd wziął się prawdopodobnie tytuł powieści -TOROMORZE.  Zlepek dwóch światów, w których dzieje się główna akcja powieści - ogromne torowisko i morze. Jest też ląd, po którym ludzie boją się stąpać w obawie przed przedziwnymi stworami, czyhającymi na zbłąkanych wędrowców. Toromorze to sieć poplątanych torów, którymi poruszają się bohaterowie. Głównym bohaterem powieści jest młody łowca Sham Yes ap Soorap. Poznajemy go w chwili, gdy obserwuje polowanie na olbrzymiego kretoryja z pokładu kretownika Medes. Nasuwa się tu, zgodnie z sugestią opisu na okładce niejednoznaczne skojarzenie do Moby Dicka czy Diuny. Moim zdaniem te porównania to lekka przesada. Niewielkie podobieństwo jest, ale autorowi chyba nie chodziło o to żeby kopiować pomysły klasyków, tylko stworzyć własny, niepowtarzalny świat. W Moby Dicku mamy do czynienia z bezkresnym oceanem i walką  z morskim "potworem". W Diunie dla odmiany pustynia ukrywa w swoich głębinach potężne i złowrogie czerwie. Na Toromorzu grasują kretoryje wynurzające się z ziemi, ogromne sowy porywające w swe szpony całe wagony pociągów. Kluczowym momentem powieści jest wrak rozbitego pociągu, w którym bohaterowie znajdują zdumiewające odkrycie, zdjęcia czegoś, czego dotąd nie widziano. Zdjęcia te przedstawiają jeden prosty tor na torowisku. Sham nie może się od tego momentu uwolnić od wrażenia, że poza toromorzem istnieje inny świat.  Od tego przełomowego odkrycia ,życie chłopca zmienia się diametralnie. Staje się persona non grata. Zaczynają ścigać go niemal wszyscy: piraci, kolejarze, potwory, poszukiwacze. Wszystko zmierza do finału gdzie zmieni sie nie tylko życie Shama, ale i całego Toromorza. Gdzie i jaka tajemnica została odkryta? Dlaczego nagle niewinny chłopiec staje się celem tylu najrozmaitszych indywiduum? Jak się to wszystko skończy? To pytania, na które odpowiedzi odnajdziecie czytając powieść.
    Cóż, nie mogę powiedzieć, żeby czytało się to jednym tchem i łatwo, lekko i przyjemnie.  Jest to jedna z trudniejszych powieści z tego gatunku, na jaką do tej pory trafiłam, choć mam na swoim koncie tego mnóstwo. Książka napewno znajdzie wielu zwolenników, ale tez sporo przeciwników. Nie jest to książka dla każdego.
    Na koniec muszę powiedzieć o dość dziwnym  doświadczeniu z tekstem, który przykuwa uwagę czytelnika już od pierwszej strony. Nie wiadomo czy jest to zabieg celowy, czy zwykły chochlik drukarski. Każdy zaimek "i" wygląda dziwnie. Przed każdym "i" w tekście znajduje się dziwny znak. Ni to połowa znaku nieskończoności, ni ryba kreślona na piasku i skałach przez chrześcijan z czasów biblijnych?  Zagadka rozwiązuje się sama w pewnym miejscu powieści, ale o tym musicie sami przeczytać.

    Życząc miłej lektury dziękuję portalowi DużeKa.pl za możliwość zrecenzowania tej pozycji.


    Zapowiedź recenzji " Toromorze" Chiny Mievillea

    Już za chwileczkę, już za momencik recenzja futurystycznej powieści TOROMORZE